Sieć wzajemności

Sieć wzajemności

Znajdujemy się w sieci wzajemności, z której nie można uciec, wszyscy zaplątani w jedną materię przeznaczenia. Cokolwiek dotyka jednego z nas bezpośrednio, dotyka wszystkich pozostałych pośrednio.

Dr Martin Luther King, Jr.

 

Jeżeli wzbogacam się w sposób twórczy, dając ludziom więcej wartości użytkowej niż biorę od nich zapłaty w pieniądzu, to czyż nie wzbogacam wszystkich? Nie bezpośrednio, ale pośrednio właśnie.

Nie ma tutaj mowy o wyrzekaniu się życia, o poświęcaniu się, cierpieniu… Jest za to mowa o tworzeniu, wzrastaniu, rozwijaniu się, zdobywaniu mocy, inspirowaniu współbraci.

 

komentarze:

Tak to prawda. Poza tym zawsze działa zasada wdzięćzności – jeśli tworzysz coś dobrego także dla innych – to prędzej czy później to wraca do Ciebie w pomnożonej postaci. :)

 

Witam, to co chce opisać pewnie nijak się ma do powyzszego tematu, ale gdzieś w którymś wątku(czytam je codziennie, jest ich wiele i trudno mi teraz znależć właściwy)natrafiłam na polemikę odnośnie wpływania swoimi myslami na innych. I o co chodzi? Otóż, jakiś czas temu rozstaliśmy się z mężem,ja odeszłam, do kogoś.Bardzo go skrzywdziłam,ale teraz z perspektywy czasu chcę to wszystko naprawić,wiem ze to był błąd,za szybko daliśmy za wygrana, za szybko rozwód itd. Bardzo chcę zebyśmy znowu byli rodziną,ale nie wiem czego chce on,nie rozmawia ze mna już prawie dwa lata,jest z kimś(ja w sumie też) ale z relacji znajomych wiem ze nie jest szczęśliwy. Wizualizuję nas,jak wracamy do siebie, widzę nas jako szczęśliwą rodzinę, jak goscie nam gratulują ze znów jesteśmy razem i takie tam sielankowe obrazki. Jednocześnie w duszy proszę go o wybaczenie i ja wybaczam mu to co było złe. I teraz pytanie czy to jest manipulacja? Czy taką wizualizacją, pragnieniem „zmuszam”go do czegos? Ja wierzę ze nam się uda, ze stworzymy rodzine na nowo, że będziemy nawet mocniejsi,szczęśliwsi….ale to MOJE zdanie, nie wiem jakie jest jego, czy on sobie to wogóle wyobraża, dopuszcza do siebie taką myśl. Oczywiście wizualizując proszę aby to wydarzyło się z pożytkiem dla wszystkich zaangażowanych osób, by nikt nie cierpiał,ale czy popełniam nadużycie,czy jest to egoistyczne z mojej strony?Ciekawa jestem waszego zdania…..

 

i jeszcze jedno, gdzieś czytałam ,nie pamiętam gdzie, o tym że wszyscy jesteśmy połączeni i że po jakimś czasie ćwiczeń mentalnych wykształcają się w nas zdolności metapsychiczne, takie jak np.telepatia. Czy to możliwe że mówiąc do niego w myślach on może to w jakiś sposób odbierać? Jeśli bedąc w stanie alfa, przesyłam do niego myśli przepełnione miłościa, ogrzewam jego serce, czy on może to jakoś odczuć? Czy to już wkraczanie w strefę manipulacji??? Czy to raczej przekaz typowo jednostronny?

 

Witam,według mie to-nie czyń nikomu co tobie nie miłe,to proste,natomiast jeśli chodzi o pomaganie innym,pomoc na siłę może też być odebrana jako zło.W moim życiu jest tak:pomagam,ale tylko wtedy,kiedy ktoś o to poprosi,nigdy nie wchodzę z butami w czyjeś życie,zawsze podkreślam że jest to moje zdanie,natomiast decyzję pozostawiam dla osoby która pyta,lub prosi.Wychodzę z założęnia że każdy urodził się z własnym mózgiem,dlatego nie wolno mi myśleć za drugiego człowieka,można wskazać sposoby,odesłać do wiedzy,nigdy nie robić niczego za kogoś,skoro ten ktoś ma problem musi rozwiązac go samodzielnie.Ja wiem że ludzie lubią się wyręczać innymi,w momencie kiedy sami narozrabiają.Ale właśnie wtedy,winna nam się zapalić czerwona lampka,jeżeli ktoś jest nieodpowiedzialny to jest jego problem i to on musi sobie z tym poradzić,również ponieść konsekwencje swojej nieodpowiedzialnośći,co z tego że pomożemy,skoro ten człowiek za chwilę zrobito samo,a to my świecimy oczami.dlatego,owszem być dobrym człowiekiem,nie czynić zła,bo ono wraca czasem po wielu latach ze zdwojoną siłą,ale też nie narzucać się z pomocą,a kiedy ktoś prosi o pomoc,to jeśli potrafimy podać wskazówki,lub sposoby i pozostawić daną osobę,by dalej sama działała lub nie,- to jest sprawa danej osoby.W odpowiedzi na problem Anety-tak naprawdę wizualizacja niczego nie zmieni,ona działa ale dla osoby która wizualizuje sprawy związane z tobą samą.Moim zdaniem problemy rozwiązuje się po przez bezpośrednią rozmowę,to wymaga z Twojej strony odwagi zapytania wprost,ale warto,bo to wtedy będziesz wiedziała na czym stoisz,problem dręczenia samej siebie zginie.Ja bym wizualizowała,że jestem zdrowa,piękna i bogata.

 

Do Anety przeczytałem twój post i wszystko się przypomniało .Przez 9-lat byłem w związku który był jaki był nie czułem się w nim /patrząc z perspektywy czasu / tak jak bym tego chciał ale wówczas myślałem że tak powinno być lub niech będzie jak jest ale po paru latach po ślubie zaczęło się psuć oddzielne wakacje i wyjazdy brak rozmów normalnych życiowych sytuacji w których człowiek czuje się dobrze. I nagle poczułem że tak nie może być muszę to wszystko zlepić w całość – starałem się i robiłem wszystko co mogłem ponad rok nie znałem wtedy sekretu a sposób ogólnie mówiąc pozytywnego myślenia i wizualizacji nie był dla mnie znany modliłem się wtedy bardzo dużo gdy wracałem z pracy spędzałem w kościelnej ławce wiele czasu nie mogłem wtedy zrozumieć że nie mogę tego naprawić przecież ja chciałem powrotu do normalnego sakramentalnego związku z własną żoną więc Bóg powinien mi pomóc… skończyło się rozwodem i ogromnymi awanturami wyprowadziłem się. A po jakiś czasie w kościele usłyszałem kazanie księdza rekolekcjonisty które mnie delikatnie mówiąc zaskoczyło Mowa była o matce która przychodziła do tego księdza i prosiła o modlitwę za syna i naprawę jego małżeństwa I co najciekawsze ksiądz odpowiedział że on może się za niego pomodlić ale może Bóg nie chciał tego małżeństwa – nie mogłem uwierzyć w te słowa ale może i tak jest .Te słowa mnie zaskoczyły ale na pewno poczułem się po nich lepiej. A nagrodą za wszystkie cierpienia jest osoba z którą jestem obecnie .Tak na koniec to myślę że wizualizacja twojego związku z mężem to są marzenia a samymi marzeniami nie da się osiągnąć tego co chcemy -pisze o tym w NMW myślę że jeżeli zaczniesz nad tym pracować to znaczy pokażesz swojemu mężowi to co chcesz to wykonasz niezbędną pracę w tym celu jeżeli Ci się uda to świetnie jeżeli twój mąż nie wróci do Ciebie to przynajmniej będziesz mogła powiedzieć że zrobiłaś wszystko na co było Cię stać może teraz to dla Ciebie żadna pociech ale uwierz że to bardzo ważne odczucie zrobić wszystko co możliwe sam to wiem.

 

dzięki,wierzba 67,jest wiele sensu w ty co piszesz.Ija chyba właśnie tak to odbieram, że wizualizuję to dla siebie. a co bedzie czas pokaże. U nas było dokładnie to samo, ważna była firma, pieniądze, a potem koledzy…czułam się strasznie samotna w tym zwiazku, a samotność we dwoje to straszny rodzaj samotności…tak jak piszesz-imprezy osobno, wakacje…ty jedz z dziećmi ja musze pracować,wycieczki-jedz sama…chciałam zainteresowania, chciałam żeby powalczył o mnie, pokazał ze jestem ważna…dlatego odeszłam. I załuję bo trzeba było walczyć a ja się poddałam.Chciałabym zeby on o mnie myślał tak jak ja o nim teraz, chciałabym zeby pragnąl to scalić. Popełniłam błąd ale jestem tylko człowiekiem, chcę dostać szansę zeby móc go naprawić…a jeśli się nie uda? Cóż,widać tak właśnie ma być…Teraz jestem dojrzalsza, bardziej doceniam życie i jego aspekty i wierzę goraco że zasługuję na wszystko co najlepsze, bo staram się co najlepsze dawać innym…;-))

 

Witam. Naprawdę znajdujemy się w sieci niezgłębionej wzajemności, nie można zmieniać rzeczywistości na siłę, próbując można sobie i innym skomplikować życie. Spróbujmy dążyć do tego, czego pragniemy poprzez koncentracje swoich myśli i marzeń na tym, czego pragniemy. Myśli i marzenia mają wielka moc wykonawczą. Tyko trzeba w to uwierzyć, że wszystko, co czego pragniemy spełni się nam, nawet postępowanie ludzi się zmienia (nie wiem, dlaczego tak jest, ale jest. Doświadczyłem tego teraz, mówiąc sobie, że wszystkich lubię i że wszyscy lubią mnie). Nie mogę uwierzyć jak bardzo poprawiły się moje relacje z ludźmi, którymi współpracuje. Podstawowa zasada trzeba nastawić się pozytywnie do życia i do innych.

 

To najprawdziwsza prawda ze wszystkich prawd. Po wielu latach poszukiwań znalazłam satysfakcjonującą mnie pracę i okazało się ze jest to uszczęśliwianie ludzi….już spieszę z wyjaśnieniami.
Imałam się wielu zajęć ale zawsze mi czegoś brakowało…choć ostatnia praca florystki miała już symptomy tego co chciałam robić bo i wyżywałam się artystycznie i uszczęśliwiałam ludzi niestety nie była to moja kwiaciarnia i zarobki były niewielkie, niewspółmierne do mich oczekiwań i zaangażowania…ale zrządzenie losu pozwoliło mi osiągnąć pełnię szczęścia a zaczęło się niewinnie…chciałam się po prostu odchudzić bo miałam dość swojego widoku w lustrze a każda dieta kończyła się porażką i wielkimi wyrzutami sumienia zajadanymi słodyczami..nie trudno się domyślić ze baaardzo przytyłam…co może w takim momencie swojego życia zrobić sflustrowana życiem kobieta? szukac pomocy w….internecie.
I znalazłam, jeden telefon, jedna rozmowa odmieniła moje życie, schudłam w ciągu 2,5 miesiąca 10 kilo i 32 cm w obwodach poczułam się silna, atrakcyjna, szczęśliwa i stwierdziłam ze właśnie to powinnam robić..odchudzać ludzi..zaczęły się szkolenia, rozwój osobisty miałam szczęście bo trafiłam na renomowana firmę istniejącą na rynku światowym prawie od 30 lat i jestem dumna że z nią współpracując budując własny biznes ale nie to dla mnie jest priorytetem…szczęście daje mi pomaganie innym ludziom by mogli się poczuć tak jak ja! Nigdy nie myślę o zapłacie a na moim koncie wciąż są pieniądze co przedtem nie bywało tak często! W moim przypadku wszystko działa…wierzę mocno w prawo przyciągania, dawania i wiem ze każdy może to osiągnąć jak praca którą wykonuje daje mu niezmierzone pokłady satysfakcji…i wie czego chce…trzeba kochać to co się robi i być profesjonalistą w tym co się robi, dawać na rynek coś wartościowego i wciąż nie przestawać doskonalić formę pracy i usług gdzie priorytetem jest klient bo bez zadowolonego klienta nie ma biznesu i suma sumarum szczęścia :) pozdrawiam wszystkich

 

do tych wszystkich cennych komentarzy pragnę dodać kilka słó od siebie.Na cokolwiek zwracamy uwagę,dajemy temu energię, która wzrasta i pomnaża się.Często dajemy uwagę człowiekowi wtedy,kiedy przejawia negatywne zachowania i wówczas wzmacniają się te negatywne zachowania.Żeby żyć teraźniejszością trzeba być wolnym od przeszłości.Nikt nie ma takiej mocy by zmieniać kogoś drugiego.Tylko trzeba się skupić nad swoim życiem i zacząć je zmieniać tak,by być szczęśliwym.Bardzo dobrym sposobem jest poprostu wybaczenie sobie a dopiero wtedy jesteśmy zdolni wybaczyć drugiemu.

 

Kiedy ktoś albo coś nie spełnia naszych oczekiwań to natychmiast chciałoby sie to zmienić! i to natychmiast bez zastanowienia się nad konsekwencjami. Oczekujemy od innych że będą nas kochali, o nas dbali i się troszczyli a także nagradzali. A co ja? Czy będę tylko biorcą czy także dawcą? Wszystko na tym świecie jest w ruchu, podatne na zmiany i rozwój. Człowiek też. Powracać do przeszłości to tak jakby się grzebało w grobowcu. Ja dziś umiem docenić dobro jakie było w moim byłym mężu ale wiem co ja w tym związku zrobiłam niewłaściwego. To była moja szkoła życia za którą jemu podziekowałam. Dziś nie mam poczucia winy i uważam że nasz związek opierał się na chorych relacjach to było wspólne unieszczęśliwianie się a nie miłość. Miłość prawdziwa to zaufanie pod każdym względem, do siebie jak i do drugiego człowieka. Lęk powoduje że się wraca w przeszłość bo ona jest bezpieczna i znana, ale trzeba wiele odwagi by przyjąć przyszłość która jest nieznana ale i pociągająca. UFAJCIE ŻYCIU bo ono napewno ani was ani mnie nie skrzywdzi jeśli ja sama siebie ani wy siebie samych nie skrzywdzicie!!!!
pozdrawiam Mira

 

Witam. Wedlug Waszych slow dobro powinno wracac do osoby,ktora stara sie byc dobra dla innych..a co z tymi,ktorym pozyczasz kase w potrzebie,a pozniej unikaja cie?? Co z tymi,ktorym wezmiesz kredyt,bo chcesz pomoc w trudnej sytuacji zyciowej i zostajesz ze splata tego zobowiazania? itd.. Zyje juz ladnych pare lat na tym swiecie i stwierdzam,ze niewiele jest osob bezinteresownych. Znam mnostwo osob,ale na palcach jednej reki moge policzyc ludzi tak naprawde szczerych,dobrych i lojalnych-tym bardziej doceniem Ich obecnosc i wdziecznosc,ze moglam Ich poznac. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz