Prawo Przyciągania – na mocy niego swój ciągnie do swego

Prawo Przyciągania – na mocy niego swój ciągnie do swego

Czy wy też często miewacie chwile, kiedy jesteście podekscytowani działaniem Prawa Przyciągania? Ja ostatnio stałam się tak wyczulona na swoje myśli, nastroje i słowa – że przyciągam o wiele skuteczniej, a przede wszystkim, jestem bardziej świadoma tego, co powinnam zmienić.

Ostatnio przydarzyła mi się ciekawa sytuacja. Wracałam pociągiem do domu. Czułam się fatalnie – w sensie emocjonalnym. Nie będę opowiadać dlaczego, bo to nie ma znaczenia. Ma natomiast znaczenie to, że postanowiłam afirmować intensywnie miłość do siebie, akceptację, otwartość na swoje pasje i w ogóle całą mnie – taką, jaką jestem.

Trwało to sporo czasu – mniej więcej tyle, ile wraca się pociągiem z Poznania do Stargardu. Pomimo, że wcale nie poczułam się jakoś rewelacyjnie, pomimo tego, że wciąż było mi ciężko na sercu – moje myśli zadziałały w bardzo ciekawy sposób.

Nie zdarzyło się nic cudownego. Wyszłam z pociągu z ogromną walizką, dalej od niechcenia oddając się swoim afirmacjom – kiedy wiem, że moje myśli będą krążyły wokół samych negatywów – zawsze tak robię. Po co jeszcze bardziej powiększać energię, jaką i tak już oddaję swoim ciemnym, pesymistycznym emocjom?

Pomyślałam przez dosłownie sekundkę o wielu drobnych rzeczach. Było ich kilka: spojrzałam na promocję na wystawie i zachciałam kupić sobie sukienkę, minęłam lodziarnie i zapragnęłam lodów gałkowych, pomyślałam, że jestem spragniona, wyobrażałam sobie siostrę, jak zareaguje, kiedy jej powiem o tym, co się stało no i na koniec stwierdziłam, że w ogóle to mógłby mnie ktoś zawieść samochodem do domu, bo mi ciężko.

Weszłam do sklepu, żeby pooglądać jakieś fatałaszki – miałam nadzieję, że poprawi mi to humor – i przechodząc pomiędzy regałami natknęłam się na siostrę. Zaraz zza niej wyłoniła się babcia, z którą zawsze chodzimy na zakupy. Powiedziała, że w sklepie obok jest sukienka na promocji i żebym sobie przymierzyła. Byłam w szoku. Kiedy już wyszłam ze sklepu z nowym nabytkiem, babcia oznajmiła, że ona jeszcze gdzieś skoczy, a ja mam się udać dwie ulice dalej gdzie czeka na nią dziadek – z samochodem! Idąc we wskazanym kierunku prawie się nie minęłam z moim dziadkiem, który właśnie szedł na lody! Kiedy wróciłam, w aucie czekała na mnie zimna woda mineralna.

Brzmi za dobrze, by prawdziwie – ale tak było.

Wtedy uświadomiłam sobie moc miłości.

Dlatego kiedy myśli o sukcesie wciąż nie przysparzają mnóstwa pieniędzy, albo wciąż brakuje zdrowia pomimo krystalicznie czystej wizji witalności – dodaj do mieszanki szczyptę miłości. Zaczną się dziać cuda!

Dodaj komentarz