Demony z Przeszłości

Demony z Przeszłości

„Boli” – słyszymy to słowo praktycznie codziennie. Nie raz powtarzamy je sami. Ale dlaczego? Przecież ludzi, którzy używają Sekretu nie powinno nic boleć…

„Boję się” – i to też słyszymy codziennie. Może troszkę rzadziej, ale także je wypowiadamy. Dlaczego? Nie powinniśmy się bać niczego, skoro czuwają nad nami potężne Prawa i przychylny Wszechświat.

Jak więc to jest? Jak się dzieje, że wiemy, rozumiemy, a jednocześnie jesteśmy dalej częścią tego czym, byliśmy dawniej. Zapraszam do środka. Dziś będzie o szczątkach nas samych w nas samych.

Dlaczego boli mnie głowa? Dlaczego nie mogę uspokoić serca? Dlaczego nie mogę pokonać choroby? Pomimo tego, że myślę pozytywnie, pomimo, że udało mi się przyciągnąć piórko, pieniądze czy ludzi. Dlaczego moje interesy mi nie wychodzą? Dlaczego dalej trudno mi osiągać cele?

Dawne myśli tworzą to, kim jesteśmy teraz. To, co myślimy teraz tworzy to, kim będziemy w przyszłości. Chodzi o to, że Tu i Teraz możemy zbudować mur i od tego muru tworzyć nową przyszłość. Ten mur ma za zadanie odciąć negatywne myśli i ich wpływ na nasze życie.

Ostatnio w jednej z książek Joe’go Vitale spotkałem się z bardzo ciekawym spostrzeżeniem: „Problemy to powracające wspomnienia”. Dalej można było przeczytać, że powracają po to, byśmy mogli pójść inną drogą – drogą inspiracji. Autor opisuje swoją historię z legendarną, hawajską metodą uzdrawiania – Ho’opono-pono i cudotwórcą – Dr. Ihaleakala Hew Len.

Szczerze mówiąc byłem sceptycznie nastawiony do jakichkolwiek innych metod niż PP, SKU, Naukowa albo Sekret. Jednak ktoś ;) polecił mi przeczytanie tej książki i tak też zrobiłem. No i muszę przyznać, że troszkę mnie oświecił. Nie będę zagłębiał się tutaj w całą historię hawajskiej metody, którą opisuje autor. Chciałbym skupić się tylko na samym procesie, który powoduje oczyszczenie ze wspomnień.

Wyobrażasz to sobie? Zero negatywnych wspomnień, nul, zero, nic kompletnie. Zero pamięci o porażkach, krzywdach i błędach i tylko jeden błogostan inspiracji… Brzmi cudownie, czyż nie? Czyżby Hawajczycy znaleźli sposób na pozbycie się wspomnień, które niszczą nas od środka? Każdy z nas ma wiele rzeczy, o których chciałby zapomnieć…

Swego czasu czytałem wiele o Hooponopono i zawsze spotykałem się z czymś takim: „Wystarczy, że będziesz w kółko powtarzał „Kocham Cię!”, „Przepraszam”, „Wybacz mi, proszę”, „Dziękuję””.

– Heeeej! – myślałem – coś tu jest nie tak, czary raczej nie działają, a w żadne rytuały raczej się nie bawię.

Dopiero gdy przeczytałem tę książkę, zrozumiałem, o co chodzi.

Te słowa oczyszczają. Nie mówisz ich do siebie, ale do tego, w co wierzysz – Boga, Uniwersalnego Umysłu lub – tak jak Hawajczycy – do Boskiej Mocy. Mówisz to do nich, by samemu to usłyszeć, by samemu pokochać, przyjąć przeprosiny, wybaczyć sobie i podziękować. To dziwne, czyż nie? Gdy czytałem o ludziach, którzy, jak pisali, przyciągnęli samochód, bo powtarzali tylko „Kocham Cię to, szczerze mówiąc, chciałem tę książkę zapieczętować i wrzucić do działu „ZAKAZANE”.

Jednak po głębszym zastanowieniu, po tym jak doktor Hew Len wyjaśnia procesy zachodzące podczas powtarzania tych słów, gdy opowiada o tym, jak trzeba oczyścić siebie z problemów innych, by im pomóc, pomyślałem: „Nie no, muszę to sprawdzić” (a jestem taki, że zwykle eksperymentuję na sobie).

No i zacząłem powtarzać te nawiedzone słówka przez cały dzień. Cały czas gdy rozmawiam, myślę czy słucham muzyki, powtarzam „Kocham Cię” jak głupi. Póki co – bo metodę stosuję dopiero od 3 dni – zacząłem zauważać, że jeśli pojawia się gdzieś ból, wystarczy mówić „Kocham Cię” i po którymś razie ból łagodnieje, a potem w ogóle zanika. Dostrzegłem też, że gdy mówię te „magiczne słowa”, przestaję myśleć o problemach, ograniczeniach itd., a obrazy przeszłych złych scen nie krążą już w mojej głowie. Zdążyłem nawet zapomnieć, czego bałem się np. rok bądź trzy lata temu (a przysięgam, że jeszcze tydzień temu pamiętałem, co to było).

Cóż, nie wiem jak Wy, ale ja widzę w Ho’opono-pono dobre narzędzie ułatwiające dążenie do celów. Widzę w nim coś, co pomoże oczyścić się z naszych ograniczeń, a nawet pomóc komuś innemu za naszym pośrednictwem. Nie będę tutaj teraz wypisywał, że trzeba się tym zająć, zbadać to, że to może być lepsze od PP itd. Poproszę za to, żeby każdy sam sprawdził, czy hawajska metoda jest dla niego skuteczna. Każdy powinien używać tej metody, która działa dla niego najlepiej, bo nie ma jedynej słusznej dla wszystkich.

Pewne jest tylko, że jako Twórcy musimy wziąć pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się dookoła nas.

Artykuł krótki, ale mam nadzieję, że pomocny.

Tak więc Kocham Cię, Przepraszam, Wybacz mi proszę, Dziękuję.

Pokój od Ja

 

KOMENTARZE

 

Pamięć odgrywa wielką rolę w naszej świadomości.
Nie wyobrażam sobie wymazać z pamięci złych przeżyć. Wtedy zapomniał bym też część wartościowej wiedzy. Powtarzanie starych błędów jest wynikiem naszego wykształcenia i sposobu myślenia. Każdy ma swój pułap. Jeden osoąga więcej, dgrugi mniej i trudno to przekroczyć.
Raczej zamiast zapominać przeszłość, wolał bym rozwijać swój umysł i uczyć się nowych rzeczy.
Wtedy będę miał szersze spojrzenie i przejdę do następnego lewelu.
Zauważyłem że wielu ludzi płaci komuś za takie usługi. Używają wiedzę innych do swoich potrzeb,
To jest smutne, bo właśnie większość bogatych, których znam wzbogacili się na wiedzy innych.
Dla mnie to głupcy, ale mają pewną umiejętność jakiej nie mam ja, czyli umieją używać innych ludzi do własnych potrzeb.
Powiedzcie mi jak to zrobić.
Moim problemem jest że nie lubię używać wiedzy innych. Przykładowo, nigdy w życiu nie oddałem komputera do naprawy, nigdy nie oddałem samochodu do naprawy, sam przeabiam dom, sam buduję mój biznes i moje strony internetowe. Cierpię na pewnego rodzaju fobię, boję się mechaników samochodowych i ludzi od komputerów.
Ale zrozumcie mnie. Nie cierpię, kiedy tacy ludzie wciskają mi ciemnotę, co powinienem zrobić.
Najlepiej widać to na przykładzie komputera. Najczęściej bywają małe problemy, ale kiedy zaniesiesz komputer do naprawy, masz wciskane że jest to niebezpieczne, prawdopodobnie wymagane jest ponowne zainstalowanie Windows itp.
Teraz wiem że jeśli dał bym to w ręce innych, mógł bym więcej osiągnąć.

 

 

ardzo ciekawy komentarz Wild Dog! Mam to samo, ale w mniejszej skali. I wiem, skąd to się bierze.

Nosimy w głowach obrazy idealnego rezultatu, jaki zawsze chcielibyśmy osiągać, idealnego siebie, idealnego tego i owego. Problem w tym, że ideał nie może istnieć poza naszym umysłem. Obsesyjne usiłowanie dopasowywania rzeczywistości do swojego idealnego wyobrażenia nazywa się perfekcjonizmem i jest przyczyną gigantycznych strat energii, frustracji i poczucia niespełnienia, żeby wymienić tylko kilka skutków.

Co innego jest (zaczerpnę z Castanedy) „bycie nieskazitelnym” w swoim działaniu. Co to oznacza? Zaakceptowanie faktu, że jeżeli czegoś się podejmujemy, to dajemy z siebie 100% wiedząc, że nigdy nie osiągniemy ideału i jednocześnie starając się z całych sił, żeby do niego dojść jednocześnie nie przywiązując się do rezultatu naszych działań!.

Paradoks jak cholera, nie?

Przyjmując taką postawę stajemy się „duchowym wojownikiem”, dla które każda rzecz do zrobienia jest bitwą i wyzwaniem, w którym musi dać z siebie 100%. I nie ma znaczenia, czy nadal będziesz sam wszystko robił, czy też zmienisz podejście – każda czynność, której się podejmujesz, ma być zrobiona na miarę Twojego szczytowego potencjału.

Dla przykładu: jeżeli celem jest zbudowanie firmy, to najpierw analizujesz sytuację i określasz swój ideał – co musi zostać zrobione, żeby cel osiągnąć. Jakich zasobów potrzebujesz? Identyfikujesz te zasoby i mierzysz swoje siły na zamiary. A potem robisz wszystko, żeby osiągnąć cel, jednocześnie wiedząc, że do Ciebie należy tylko danie z siebie wszystkiego.

Co daje takie podejście?

Przede wszystkim usuwa emocje jak: rozczarowanie, poczucie winy (że nie zrobiłeś wszystkiego, co mogłeś), likwiduje bierność, rozmarzenie i bujanie w obłokach, wzbudza ekscytację i zawziętość, coś w rodzaju adrenaliny podczas rywalizacji sportowej. W ostateczności przynosi świetne rezultaty praktyczne i zapewnia spokój ducha.

 

 

Kocham Cię. Przepraszam. Wybacz mi proszę. Dziękuję!
Mnie to przekonuje:)
Gdybyś przypadkiem miał zapotrzebowanie na dowody naukowe (lub mały eksperyment z dziedziny fizyki np. aby przekonać niedowiarków) to obejrzyj proszę ten film (Gregg’a Braden’a):
http://www.youtube.com/watch?v=9SYO7Ahh-vo (link trzeba będzie skopiować)
Podsyłam link do pierwszej części. Nie pamiętam, w której (z sześciu) części jest eksperyment z wodą, ale warto obejrzeć całość – jest niezbyt długa, ale baaardzo ciekawa.
Kocham Cię. Przepraszam. Wybacz mi proszę. Dziękuję:)

 

Masz rację Wojciech, jestem Duchowym Wojownikiem.
Prowadzę wojnę przeciwko samemu sobie i przeciwko innym. Wiem że jestem szalony, ale nie łatwo się z tego wyleczyć.
Inny mój problem, nie potrafię się zrelaksować. Zawsze pracuję. Nie oglądam telewizji.

 

Wild Dog!
Jesteś duchowym wojownikiem?! No to WOW Człowieku!!!
Spójrz ile mocy wydałeś na tą walkę, spójrz ile mocy wróciło do Ciebie z nawiązką.
Pomyśl, co by było, gdybyś teraz się zrelaksował, przemyślał kilka kwestii i zaczął sam tworzyć swój świat, gdzie ideały tworzyłyby sie prawie same, gdzie Twój prefekcionizm mógłby być spełniony w 120 a nie w 100 procentach. Polecam Ci, byś prez parę dni spróbował Hoopono, obiecuję, że poczujesz się lepiej. Ta metoda jak każda inna wymaga czasu, ale uwierz mi oczyścisz się ze zbędnych emocji, a wspomnienia nigdy nie odejdą, będziesz mógł je przeglądać i czerpać z nich naukę, oczyszczając sie z nich, robissz po prostu miejsce dla inspiracji w danym momencie.

 

Wild Dog, może to, co napiszę pomoże Ci jakoś ;) Przyczyny dwóch rzeczy, o których piszesz (1. nie lubisz używać wiedzy innych, 2. nie możesz się zrelaksować) muszą leżeć w Twoich wspomnieniach/przekonaniach/nawykach. Zagłęb się w nie – spytaj sam siebie, co powoduje te 2 w/w rzeczy.

Weźmy 1. z nich. Mogą ją powodować np.:
– przekonanie, że inni ludzie nie znają się na tym, z czego żyją. Np. komputerach i jeśli dasz komuś Twój do naprawy, zepsują go, więc wolisz już sam go naprawić. Sądzisz wręcz, że musisz robić to sam, bo oddanie komuś czegoś jest niemal równoznaczne z zepsuciem tego („Nie cierpię, kiedy tacy ludzie wciskają mi ciemnotę, co powinienem zrobić” – wnioskuję to po Twoich słowach :P )
– niemiłe wspomnienia związane z nieudanymi naprawami, np. „fachowiec” spaprał kompa jeszcze bardziej i musiałeś płacić kolejne pieniądze za ostateczne ożywienie go.

Jeśli chodzi o 2., przyczynami mogą być:
– przekonanie, że czas to pieniądz > a jeśli chcesz być bogaty, czujesz przymus ciągłej pracy, żeby zarobić
– przekonanie, że po prostu musisz stale pracować i nie masz prawa do odpoczynku. Może np. Twoi rodzice dużo pracowali i Ty tym przesiąkłeś, a rodzice wywierają na nas wielki wpływ.

Treściami podświadomości zajmuje się intensywnie już dłuższy czas. W ogóle umysł i zmiana osobista są moimi ulubionymi tematami :) Sam w sobie zmieniłem już bardzo dużo na lepsze i piszę Ci to wszystko jako osoba nieźle znająca ten temat z doświadczenia. Dasz temu wiarę lub nie, ale polecam zagłębić się w siebie ;)

 

jny ciekawy artykuł dla raczkujących w temacie, ale dobrze, że o tym opowiedziałeś :) Od dłuższego czasu zajmuję się i trenuje ludzi w zakresie Oczyszczaniem Umysłu i znam tę metodę juz baaardzo długo. Sam ją stosuję, bo jest prosta i moim zadaniem najskuteczniejsza. Chciałem tylko wnieść małą wzmiankę do artykułu (mam nadzieje, ze nie zostanę przez ugryziony:P). Ta metoda nie służy już do osiągania „celów”, które sami sobie wyznaczyliśmy, to Inspiracja wtedy wyznacza te cele na „daną chwile”. Napisałem o tym książkę (dla zainteresowanych tematem: http://zaginionysekret.pl/) Trzeba tylko nacisnąć „PLAY CLEANING”.

 

Tak właśnie… :) U mnie np. Metoda „Kocham Cię” najlepiej sprawdza się przy rozwiązaniu jakiegoś problemu, po prostu wystarczy go pokochać i rozwiązanie zawsze się dla mnie znajduję (już nie raz mi tak pomogło, że sam bym na to nie wpadł :)
Również jest dobrą metodą do oczyszczenia w chwili zdenerwowania, żeby wrócić do stanu „zerowego”, a to sprowadza nas na dobrą drogę do celu..bez spiny, stresu.

 

A ja jezeli zaczynam myslec o czyms zlym zaraz staram sie wyeliminowac zle mysli dobymi.Np.mysle o czyms co sprawia mi ogomna przyjemnosc i zle mysli znikaja.Po przeczytaniu tych slow:Kocha cie,ciarki mnie przeszly po calym ciele.To znaczy ,ze chyba dziala:)

Dodaj komentarz